#1 Gdzie polecasz robić zdjęcia w Warszawie? Mój miniprzewodnik :)

To będzie zupełnie inny post, ale pomyślałam, że może się tu przydać. Będzie odpowiedzią na wiele próśb i pytań, które dostaję na temat tego, co można zobaczyć/sfotografować w Warszawie, gdzie robić sesje. Rozumiem jak najbardziej te rozterki, gdy sama podróżuję do innych miast i jestem rozdarta: zobaczyć coś „turystycznego”, zwiedzić, poznać historię i kulturę rejonu czy raczej umawiać się na sesje? :p Zazwyczaj wygrywa to drugie.

Jestem warszawianką od pokoleń i bardzo kocham swoje miasto, mimo jego wielu wad. Staram się dużo chodzić po Warszawie, to zazwyczaj właśnie miejsca inspirują mnie do wymyślenia całej sesji. Postanowiłam napisać mini „przewodnik”, którym ja bym się kierowała, zwiedzając miasto i jednocześnie fotografując – czy to widoki, czy modelki. Zaznaczam, że jest to mój bardzo subiektywny wybór, oparty właśnie na fotogeniczności danych miejsc czy ich wartości dla zdjęć. O obiektach historycznych czy muzeach wspominam przy okazji – każdy przewodnik czy po prostu google pokaże zwięzłą listę najciekawszych punktów historyczno-kulturalnych.

Całość dzielę na dni – tak, aby można było kierować się długością swojego wyjazdu. Najważniejsze punkty znajdują się w pierwszych dniach, a później coraz mniej ważne. Mam nadzieję, że mój „przewodnik” pomoże niezdecydowanym w podjęciu decyzji, co warto zobaczyć, a przyjezdnym (a może i miejscowym…) fotografom w umówieniu się na zdjęcia :) Zapraszam do przeczytania!

Dzień 1

Zaczynamy oczywiście od Starówki. Na początek proponuję krótszą wersję w przypadku małej ilości czasu. Rozpoczynając spacer pod Kolumną Zygmunta na pl. Zamkowym możemy przejść Podwalem wzdłuż murów Barbakanu, skręcić w Wąski Dunaj i tak dojść do Rynku Starego Miasta. Warszawska Starówka jest dość fotogeniczna, ale jak dla mnie nie dorównuje lublińskiej czy gdańskiej. Sama nie przepadam za robieniem tam zdjęć ze względu na dużą liczbę ludzi (nawet w bocznych uliczkach) i sklepów/straganów. Ulicą Świętojańską wracamy na pl. Zamkowy. Dla fanów panoram, można swój spacer po Starówce wydłużyć o odwiedziny Gnojnej Góry, czyli punktu widokowego na ul. Brzozowej. Za zamkiem mamy mini widok na prawą stronę Warszawy (nad al. Solidarności), ale zdecydowanie lepiej miasto prezentuje się ze szczytu wieży Kościoła św. Anny, który znajduje się tuż obok. Cena wejścia na wieżę jest niewielka (ok. 5 zł), a widok na pewno wart uwagi :)

Plac Zamkowy rozpoczyna ciąg Traktu Królewskiego, który kończy się dopiero na Wilanowie. Przejście całości nie ma większego sensu – to ponad 10 km. Najładniejszym odcinkiem jest bez wątpienia część od placu Zamkowego właśnie, aż do ronda de Gaulle’a, czyli Krakowskie Przedmieście + Nowy Świat. Po drodze mijamy wiele klimatycznych uliczek – na pewno warto spojrzeć na ul. Bednarską, która odchodzi od Krakowskiego na wysokości Skweru Hoovera. Sam skwer jest całkiem fotogeniczny, a zimą pięknie przystrojony świątecznymi ozdobami (słynne bombki, prezenty, karoca etc.). Moja przykładowa sesja świąteczna w tej okolicy to: klik.

Idąc dalej Krakowskim miniemy oczywiście Pałac Prezydencki, a później UW. Jeśli nie ma zajęć (np. w wakacje) to nawet tam można zrobić kilka fajnych zdjęć i przy okazji zwiedzić tereny uniwersytetu (polecam zwłaszcza Stary BUW naprzeciwko bramy głównej). W roku akademickim uliczki kampusu są jednak zastawione przez samochody.

Po drugiej stronie znajdują się piękne budynki ASP, niezwykle fotogeniczne zwłaszcza „od tyłu” czyli po skręcie w Traugutta. Ciekawa jest także słynna Chmielna, choć zazwyczaj napakowana turystami, więc zrobić na niej zdjęcia ciężko, ale można skoczyć na pączki lub zapiekanki :) Naprzeciwko Chmielnej jest malutka ulica Foksal, gdzie znajdziecie kilka pięknych, klimatycznych kamienic.

Przy Foksalu można wsiąść w któryś autobus i podjechać do Łazienek, oglądając Trakt Królewski przez okna :p Oczywiście jeśli macie czas to śmiało możecie iść. Po drodze jest Plac Trzech Krzyży, fajny np. do ulicznych fot, a później zadbane Aleje Ujazdowskie (bez poparkowanych samochodów, co ułatwia zdjęcia). Można wejść na chwilę do Parku Ujazdowskiego, gdzie znajdziecie mały staw, wodospadzik i kilka ładnych altanek. Za skrzyżowaniem z al. Armii Ludowej znajduje się Ogród Botaniczny UW. Bardzo polecam go na zdjęcia, ale uwaga, bo pracownicy są czujni i mogą wyprosić lub zażądać opłaty, jeśli sesja wygląda na komercyjną (a dla postronnych już użycie blendy wygląda profeszynal). Samo wejście do ogrodu to 4/8 zł, a miejsc do zdjęć jest mnóstwo.

Bezpośrednio z Ogrodem Botanicznym UW sąsiadują oczywiście Łazienki. Miejsce, które wszyscy kochają, a ja bardzo nie lubię :D Chyba nie muszę go przedstawiać, bo 70% warszawskich sesji odbywa się właśnie tam :P Jeśli macie czas, możecie wsiąść w autobus i pojechać na Wilanów. Pałac i park w Wilanowie można odwiedzać w czwartki za darmo, a w inne dni cena wejścia to 15/20 zł (pałac) i 3/5 zł (park). W Wilanowie można wypożyczyć łódkę (np. do zdjęć) w cenie 20 zł/h, więc może być to ciekawy motyw na sesję ;) Moim zdaniem park jest zdecydowanie wart uwagi i fotogeniczny, ale nasłonecznienie jest duże, więc w upalne dni ciężko o cień. Jeśli jednak postanowicie się tam wybrać to macie szansę w ciągu jednego dnia przejechać cały warszawski Trakt Królewski, ergo zobaczyć to, co najbardziej warte uwagi. Moje przykładowe sesje na Wilanowie: klik i klik :)

Dzień 2

Zacznijmy od Ogrodu Saskiego (skrzyżowanie Marszałkowskiej i Królewskiej – notabene kilkadziesiąt metrów dalej Marszałkowską zauważycie kolejkę do Manekina, gdzie możecie podejść na naleśniory :D), jednego z najbardziej znanych parków w Warszawie. W zasadzie nie wyróżnia się niczym konkretnym, ale warszawiacy bardzo go lubią, a i przyjezdni zachwalają jego uporządkowany, klasyczny wygląd. Każdy znajdzie tam coś dla siebie do zdjęć – jest staw, fontanna, rotunda, ukwiecone alejki.

Z parku wychodzimy na pl. Piłsudskiego obok Grobu Nieznanego Żołnierza – umiejscowionym w pozostałości po przepięknym (szkoda, że nieodbudowanym po wojnie) Pałacu Saskim. Plac Piłsudskiego to fajna przestrzeń, na której pięknie prezentuje się zachód słońca. Po lewej stronie placu znajduje się słynny Metropolitan, którego fontanny na dziedzińcu i ciekawy, nowoczesny design przyciągają młode pary i fotografów modowych. Trzeba jednak znowu uważać, by nie wyglądać zbyt profesjonalnie, bo sesja komercyjna przy Metropolitanie na pewno sporo by nas kosztowała ;)

Idąc prosto od Ogrodu Saskiego ul. Królewską dochodzimy znowu do Krakowskiego Przedmieścia, tym razem je przecinając i kierując się przez skwer do ul. Karowej. Wiadukt, który się tam znajduje (po przejściu ok. 500 m) jest chyba najmniej docenionym miejscem w centrum. Idealny do fotografowania, z widokiem na Powiśle i pobliski park, ciekawy i nietuzinkowy, a stosunkowo rzadko znajduje się na zdjęciach. Na wiadukcie wykonałam część tych sesji: klik i klik :)

Po zejściu z wiaduktu kierujemy się w stronę ul. Dobrej do mojego ulubionego miejsca w centrum na zdjęcia, czyli – a jakże! :D – Ogrodów Biblioteki Uniwersyteckiej. Dla mnie to miejsce niemal tak popularne jak  Łazienki, a jednak wiele osób „słyszało, ale nie było”. Wstęp do ogrodów jest darmowy, a w gmachu samej biblioteki można się napić kawy i zjeść stosunkowo tani obiad. Uważam, że to miejsce idealne na sesję – dolna część ogrodów to po prostu zadbany park (jest ochrona, więc brak żuli, nie ma petów, śmieci itp.) z małym stawem, mostkami i kwitnącymi pięknie drzewami. Ogrody na dachu (zamknięte od listopada do marca!) są bardzo zadbane, zróżnicowane i co chwila kwitnie w nich co innego. Do tego widok na Warszawę – jak dla mnie super. Nikt też nie ma problemu z robieniem tam zdjęć :) Moje przykładowe sesje tam: klik i klik :)

Nieopodal ogrodów BUWu znajduje się Centrum Nauki Kopernik, które można odwiedzić. Jeśli zaś chodzi o zdjęcia to pobliski Most Świętokrzyski jest dla mnie najlepszy z wszystkich 7 mostów w Warszawie. Stosunkowo mały ruch, szerokie chodniki, ładne widoki na Warszawę.

304810_241149822593015_7828939_n

widok z Mostu Świętokrzyskiego, zdjęcie mojego autorstwa

Prosto ze Świętokrzyskiego możemy udać się pod Zamek Ostrogskich, gdzie znajduje się Muzeum Fryderyka Chopina, miejsce bardzo klimatyczne i ciekawe do zdjęć, które niedawno wykorzystywałam do tej sesji: klik.

Dzień 3

Kolejne znienawidzone przeze mnie miejsce, które należy odhaczyć na mapie miasta, czyli PKiN. Dla mnie to najbardziej bezużyteczny budynek w całym mieście, ale ok – warto wjechać na te 30 piętro za 15/20 zł po to, by zobaczyć panoramę Warszawy. Fotografowie pewnie się zawiodą, bo widok jest ze wszystkich stron „osiatkowany” by zapobiec samobójstwom, no ale na pewno to jest takie must be w Warszawie. Natomiast pod pałacem ostatnio organizowanych jest coraz więcej fajnych miejscówek, hamaki, ławeczki, coś się ma niby na tym placu Defilad dziać,  więc można się wybrać – ja planuję zrobić tam jakąś spontaniczną sesję :) Sam pałac też dla wielu osób jest ciekawy do fotografowania – ja nie przepadam, ale zdarzało mi się robić, np. tę sesję: klik :)

Zarówno w przypadku złej pogody, jak i tej lepszej, polecam na zdjęcia jedyne „porządne”, zadaszone miejsce, jakie znam, czyli gmach Politechniki przy pl. Politechniki. Z centrum można się tam szybko przemieścić tramwajem lub metrem. Wiadomo, że to nie to samo, co plener, ale główna aula PW jest naprawdę godna uwagi :) Zrobiłam tam na przykład tę sesję: klik :)

Spod PW łatwo i sprawnie dojedziemy komunikacją na skrzyżowanie Rozbratu i Książęcej, gdzie po dwóch stronach ulicy znajdują się dwa parki. Jeden z nich (o rzadko używanej nazwie Park na Książęcem) zachęca małym stawem i schodkami oraz budowlą tuż nad jego taflą. W tle można zauważyć wbite w skarpę Elizeum, którego zwiedzanie jest jednak organizowane tylko 1-2 razy w roku. Poza tymi elementami w parku nie ma w zasadzie nic ciekawego ;)

Zdecydowanie lepszy i ciekawszy pod względem zarówno zdjęć, jak i spacerów, jest Park Rydza-Śmigłego, zlokalizowany po drugiej stronie ul. Książęcej. To bardzo popularne miejsce na zdjęcia, zwłaszcza sesje modowe (kiedyś spotkałam tam fotografującego Tyszkę z ekipą :d) i ślubne. W parku zrobiłam na przykład tę sesję: klik.

Dzień 4

Jeśli mamy więcej czasu niż weekend w stolicy, warto na pewno bliżej przyjrzeć się warszawskiemu Nowemu Miastu, niezwykle klimatycznemu, a często pomijanemu na rzecz Starówki. Oczywiście przy tej okazji można także dokładniej obejrzeć Starówkę (jednak wspominałam już, że nie jestem jej fanką). Spacer na Nowe Miasto proponuję zacząć od Ogrodu Krasińskich, niedawno wyremontowanego i bardzo zadbanego (przynajmniej na razie).

Przechodząc przez park od strony ul. Andersa, dotrzemy do pl. Krasińskich – tutaj zobaczymy słynny pomnik, który przedstawia wchodzących do kanałów powstańców warszawskich (jako dziecko bardzo bałam się tego pomnika!). Przy pl. Krasińskich znajduje się także reprezentatywny budynek Biblioteki Narodowej wraz z (moim zdaniem mniej reprezentatywnymi…) kolorowymi rzeźbami koni. Po drugiej stronie placu rozciąga się gmach sądu najwyższego, raczej nie do sfotografowania z bliska (ochrona jest gorliwa), ale jako dalsze tło się nada :)

Z pl. Krasińskich ulicą Świętojerską lub Długą możemy przejść na Nowe Miasto (to mniej-więcej granica Nowe-Stare Miasto) i kierować się w stronę ul. Kościelnej. Na samym jej końcu znajduje się przyjemny punkt widokowy, nie tak zatłoczony jak ten na Brzozowej, jednak będący częścią „ciągu komunikacyjnego” Starówka-fontanny :D Stamtąd schodzimy bowiem schodami prosto do Multimedialnego Parku Fontann.

Sam spacer przez Podzamcze pełen jest widoków na Stare i Nowe Miasto, bardzo polecam taki rzut okiem na kamieniczki od „drugiej strony” – sama muszę się wybrać na jakieś zdjęcia tam, jednak tłumy turystów mnie przerażają :D Przy najbliższym możliwym przejściu podziemnym przechodzimy przez Wisłostradę nad rzekę, na nowo wyremontowane bulwary. Muszę przyznać, że wiązałam duże nadzieje z (bardzo długą!) budową nadwiślańskich terenów i jestem zadowolona z tego, co powstało! W tym miejscu nad Wisłą „wyrosło” kilka ciekawych punktów widokowych, a sam projekt jest całkiem interesujący do jakichś luźnych zdjęć. Pamiętajcie tylko, że za piwko po tej stronie Wisły możecie dostać mandat :P

A na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć ten sam most i bulwary (których jeszcze wtedy nie było :D) z innej perspektywy i o innej porze (roku i dnia).

262551_233647366676594_6479902_n

zdjęcie mojego autorstwa

293122_233647876676543_1836017_n

zdjęcie mojego autorstwa

Nowe bulwary są niestety nieukończone – „urywają się” przy widocznym na zdjęciu moście Śląsko-Dąbrowskim, dlatego polecam spacer w drugą stronę, w kierunku wielkiego neonu MIŁO CIĘ WIDZIEĆ, zawieszonego na Moście Gdańskim. Sam most to kolejne bardzo popularne miejsce na zdjęcia, ale bez wątpienia jest najciekawszy i wart zrobienia kilku zdjęć ;)

Jeśli macie jeszcze czas, można przejść przez most na drugą stronę rzeki i tam, zaraz po zejściu, znajduje się warszawskie ZOO :)

Dzień 5

Czas na wycieczkę na drugą stronę Wisły – tę mroczną, niebezpieczną, legendarną Pragę… :D Proponuję jednak „lepszą” Pragę, czyli okolice ronda Waszyngtona – pod Stadionem Narodowym. Tam, oprócz oczywistego stadionu i jego błoni, rozciąga się Park Skaryszewski – podobno najładniejszy park w Warszawie. Ja nie lubię go jakoś bardzo, ale uważam, że jest kolejnym bardzo „optymalnym” miejscem na zdjęcia, podobnie jak Ogród Saski, czyli jest tam wszystkiego po trochu. Zdecydowanie najbardziej znanym obiektem w parku jest wodospad, ale jest też dużo fajnych, klimatycznych zakamarków wśród drzew, mostków, stawów. Przykładowa sesja mojego autorstwa: klik :)

W Warszawie są dwa naprawdę piękne rejony mieszkalne – Żoliborz, no i oczywiście Saska Kępa, znajdująca się na południe od ronda Waszyngtona (i parku Skaryszewskiego). Spacer ulicą Francuską to sama przyjemność: klimatyczne knajpki, zaułki, kamieniczki. Ja do miejskich, klimatycznych sesji preferuję Żoliborz, ale tylko dlatego, że mieszkam niedaleko ;)

Francuską, która następnie przechodzi w Paryską, dochodzimy do mostu Łazienkowskiego (tak, to ten spalony :D), z którego można zobaczyć bardzo ładny widok na Warszawę. Schodząc nad Wisłę, po lewej stronie zobaczycie piaskarnię. Nie jest ogrodzona, natomiast (dość sporadycznie) pilnowana. Można próbować zdjęć „na przypale”, ale oczywiście trzeba się liczyć z tym, że teren jest prywatny. Jeśli nie jest Wam do szczęścia potrzebna piaskarnia, możecie się przejść nad Wisłą z powrotem w kierunku stadionu – dojdziecie na słynną plażę pod mostem Poniatowskiego. Tam już spokojnie można otworzyć sobie piwko ;) To jedyna tak duża i piaszczysta plaża w centrum i okolicach, trzeba się jednak liczyć z dużą liczbą ludzi w ładne dni.

Sam most świetnie nadaje się do fotografowania. Ciekawymi obiektami są zarówno schody prowadzące na górę, jak i wieżyczki, którymi most jest udekorowany. Moją sesję na plaży oraz na moście możecie zobaczyć tutaj: klik.

Z samego mostu jest także fajny widok na miasto.

prosze

zdjęcie mojego autorstwa :)

Po praskiej stronie Wisły znajdziecie sporo dzikich plaż, wysokich traw, jest także kilka cypelków. No i praktycznie zewsząd możecie podziwiać lewobrzeżną część Warszawy: Starówkę i centrum. Moje przykładowe sesje po prawej stronie Wisły: klik, klik i klik.

Dzień 6

Czas odejść od centrum i mainstreamowych miejscówek! Wreszcie pora na naprawdę moje tereny, czyli północno-zachodnią część miasta. Przede wszystkim Żoliborz – spacer najlepiej zacząć od pl. Wilsona. Od razu przy placu znajduje się park Żeromskiego. Park jak park, w sumie nic specjalnego (oprócz wypasionego placu zabaw). Dla mnie ciekawe są przede wszystkim osiedla mieszkalne za parkiem. Uwielbiam tamte okolice, klimatyczne uliczki, stare kamienice, wyjątkową architekturę.

Każda alejka ma w sobie „to coś” – ja mogłabym tam chodzić godzinami. Niemniej, aby nie błądzić bez końca po Żoliborzu, proponuję udać się w kierunku al. Wojska Polskiego. Jej koniec, tuż przy placu zabaw, zwiastuje początek mojego ukochanego, warszawskiego parku :D Możecie się z tego śmiać, ale ja mam swoje powody, by to właśnie Park Fosa był moim ulubionym parkiem w stolicy :) Wzdłuż murów Cytadeli można nim przejść aż do Wisłostrady, mijając ceglany akwedukt, mały kanałek, spadziste schody czy niewielki staw z fontanną. W Parku Fosa kwitną także piękne róże, a co dla mnie najważniejsze – praktycznie nie ma tam ludzi, bo mało kto o owym miejscu wie, a i dojazd nie jest zbytnio prosty.

Skoro już znaleźliśmy się przy Cytadeli, to sama twierdza jest bardzo ciekawym obiektem. Nie tylko fotograficznym, lecz przede wszystkim historycznym. Warto odwiedzić muzeum lub chociażby podejść pod Bramę Straceń. Park wokół murów Cytadeli naprawdę robi wrażenie.

Tuż przy murach Cytadeli znajduje się przejście podziemne na drugą stronę Wisłostrady. Na tej wysokości tereny nadwiślańskie są moim zdaniem bardzo optymalne: częściowo nadal dzikie, a częściowo zorganizowane rekreacyjnie. Na żoliborskiej plaży znajdziecie więc kilka knajpek, boisko do siatki, pomosty. Jest dużo mniej ludzi niż w centrum, ale i dojazd gorszy.

Na plaży można skończyć wycieczkę, ale w pobliżu jest jeszcze Kępa Potocka – a to już prawie moje Bielany ;) Myślę, że warto skoczyć „nad kanałek”, jeśli jest się niedaleko. Jechania z centrum specjalnie w to miejsce raczej bym nie poleciła. No chyba, żeby obejrzeć sobie moje liceum :D Lub podjechać do pobliskiego parku linowego.

Dzień 7

Chciałabym zachęcić Was do zobaczenia miejsc, które opisuję na ten dzień, natomiast są one bardziej „rozstrzelone” po mieście, więc trzeba się raczej poruszać komunikacją. Niestety żadne z tych miejsc nie jest na tyle „po drodze”, by umieścić je innego dnia ;)

Bardzo sentymentalnym dla mnie miejscem jest Kopiec Powstania Warszawskiego przy ul. Bartyckiej. Może nie jest idealny do zdjęć – dookoła roztacza się piękny widok na miasto, jednak przez większość roku prawie całkowicie zasłonięty liśćmi drzew. Niemniej na pewno warto odwiedzić to miejsce. Robiłam tam np. sesję z okazji rocznicy powstania: klik.

Kierując się na południowy zachód od górki, warto zobaczyć dwa warszawskie parki: Park Morskie Oko i (ciekawszy) Park Arkadia ze słynną Królikarnią. Pierwszy to takie raczej zwyklejsze miejsce, drugie klimatem podchodzi pod Łazienki czy Ujazdów. Jakoś nigdy nie zdarzyło mi się robić tam zdjęć, ale wiem, że jest bardzo pięknie i warto!

Opuszczając Mokotów, warto podjechać na Ursynów do Parku Romana Kozłowskiego, by wejść na Kopę Cwila oraz zobaczyć/sfotografować przepiękny ogród, który powstał na tyłach parku. Wiosną ilość kwiatów i kwitnących drzew jest wprost zatrważająca, natomiast z górki rozciąga się oczywiście widok na miasto. Moją sesję w ogrodzie możecie zobaczyć tutaj: klik. Sam park nie jest czymś zbytnio wyjątkowym – przede wszystkim jest stosunkowo młody, więc drzewa w nim posadzone nie dają jeszcze upragnionego cienia do zdjęć w przypadku dużego nasłonecznienia.

Tuż obok Kopy Cwila znajduje się urokliwy Park Dolinka Służewiecka. Wiosną również kwitnie tam wiele drzew i kwiatów. Park jest dość rozległy i skupiony wokół Potoku Służewieckiego. Dużym minusem jest bezpośrednie otoczenie parku – z jednej strony ruchliwa arteria, z drugiej blokowiska.

Dzień 8

Moja propozycja na kolejny dzień to dwa bardzo ważne dla Warszawy parki. Pierwszy to oczywiście Pole Mokotowskie (pole! Nie pola!), rozległe, bardzo popularne, często uczęszczane. Świetnie dostosowane rekreacyjne, idealne do jazdy na rolkach czy rowerze. Na zdjęcia – według mnie – takie sobie, bo w zasadzie nic prócz asfaltowych alejek, drzew i trawników tam nie ma. Jest betonowy zbiornik wodny z fontannami, ale zawsze w pełnym słońcu i zewsząd obsadzony ludźmi. Jest oczywiście parę fajnych zakątków, ale… cóż, co kto lubi ;) Natomiast na pewno polecam wpaść na jedzonko do Jeff’sa :)

Według mnie prawdziwa perełka znajduje się (albo raczej: znajdowała się :<) w bezpośrednim sąsiedztwie Pola Mokotowskiego, od strony ul. Wawelskiej, na tyłach dawnego Fonobaru: opuszczone baseny Skry. Dość dawno tam nie byłam, ale na szczęście zdążyłam zrobić tam kilka sesji, bo miejsce naprawdę warte uwagi i fotogeniczne. Problemu z wejściem nie ma i raczej nikt stamtąd nie wygoni – info z zeszłego roku. Co się tam dzieje teraz, długo po zamknięciu Fonobaru i przy postępującym niszczeniu obiektu – nie wiem :(

I kolejny park, którego nie można ominąć – Szczęśliwice! Znowu ładny, zadbany i bardzo popularny, skoncentrowany wokół Górki Szczęśliwickiej, czyli jedynego w Warszawie stoku narciarskiego. Myślę, że wart odwiedzin o każdej porze roku. Ja jedyną sesję „z prawdziwego zdarzenia” zrobiłam tam niegdyś jesienią z Dominiką: klik.

Do mojego spisu dodam jeszcze jedną miejscówkę, która jest zupełnie nie po drodze za każdym razem, ale od Szczęśliwic do niej najbliżej ;) Mam na myśli opuszczone Zakłady Mechaniczne Ursus, gdzie robiłam na przykład tę sesję: klik. Teren jest bardzo rozległy, ale również pilnowany – obchód jest co mniej-więcej godzinę. Na teren zakładów można wejść (a nawet wjechać samochodem) bez problemu, ale wejście do hal jest już zabronione. I tu słówko ode mnie, ponieważ ciągle się spotykam z wyklinaniem „cieciów”, którzy „nie pozwalają” robić super sesji zdjęciowych na Ursusie czy w jakimkolwiek innym, mniej lub bardziej opuszczonym miejscu. Jeśli jest zakaz wejścia to po pierwsze może to oznaczać, że teren jest prywatny, więc nasze wejście tam poskutkuje wtargnięciem na czyjąś własność. Ale to już nasza sprawa, czy liczymy się z przyjazdem policji, mandatem itp. Mimo to zawsze dobrze jest postarać się o pozwolenie, zadzwonić do właściciela i uzyskać zgodę na wykonywanie zdjęć. Moim zdaniem gorsza jest opcja numer 2, czyli teren prywatny + zagrożenie, związane z charakterem miejsca lub stanem budowli, tak jak np. na Ursusie. My w samej hali zrobiłyśmy dosłownie kilkanaście zdjęć, zanim zostałyśmy wyproszone przez ochroniarza, ale ja go doskonale rozumiem. Wchodząc „na przypał” do budynku, w którym wszystko może spaść na głowę, w którym bardzo łatwo o kontuzję czy zranienie, nie tylko ryzykujemy swoim zdrowiem, ale także pracą czy nawet odpowiedzialnością karną ochroniarza i właściciela obiektu. Jeżeli nie upilnował miejsca i weszły tam 3 dziewczyny, a jedna z nich spadła z jakiegoś podwyższenia i doznała poważnego uszczerbku na zdrowiu, to właśnie pan ochroniarz w pierwszej kolejności będzie odpowiadał przed swoim szefem, natomiast właściciel obiektu będzie ciągany po sądach za niezabezpieczenie miejsca. A nie dziewczyna, która tam weszła mimo wyraźnego zakazu. Każdy oczywiście uważa, że nic mu się nie stanie, ale nie może przewidzieć, czy spod sufitu nie oderwie się jakiś metalowy pręt i nie spadnie prosto na głowę.

Ta sama sytuacja ma miejsce w przypadku wchodzenia na dachy. To spółdzielnia odpowiada za zabezpieczenie dachu. Jasne, każdy chce mieć zdjęcia na dachu z widokiem na Warszawę albo chociaż wypić sobie piwko na takowym. Tyle, że w Warszawie jest (strzelam!) 10 tys. takich osób. I teraz niech każdy wejdzie na jakiś dach w centrum. Prawdopodobieństwo, że ktoś zahaczy nogą o piorunochron i spadnie lub też piwko zamieni się w 0,5 flaszkę jest duże. A odpowiada za to właśnie spółdzielnia. Ergo: zupełnie obca osoba może nawet trafić do więzienia za jakiegoś fotoziutka, bo nie wyciągnęła klucza z okna prowadzącego na dach. To taka mała dygresja – ja oczywiście wiem, że i tak każdy będzie o ten dach walczył i próbował za wszelką cenę na niego wejść, by zrobić super sesję. Ja jednak przede wszystkim daleka jestem od wyklinania „cieciów”, a po drugie – wystarczy mi już stresujących sesji na dachu, które uświadomiły mi to i owo ;) klik i klik

Dzień 9

Ten dzień to już całkowicie mało charakterystyczne dla Warszawy miejsca. Polecam je w sumie tylko do sesji, bo jeśli ktoś jest na weekend w Warszawie to raczej nie opłaca się specjalnie dojeżdżać do tych miejsc. Niemniej jeśli mieszka się blisko lub właśnie planuje zdjęcia to jak najbardziej.

3 wolskie parki, każdy inny i wszystkie tuż obok siebie: Moczydło, Szymańskiego i Sowińskiego. Najbardziej znane i lubiane jest z pewnością Moczydło. Latem można tam posiedzieć na basenach czy skoczyć na bungee. Wielu warszawiaków lubi tam też leżeć nad wodą. Park należy bardziej do tych dzikich, a jednocześnie z dobrym dojazdem, ogólnie jest też dość duży. W parku oprócz kilku stawów znajduje się także Górka Moczydłowska, z której roztacza się widok na miasto.

Drugi park, jednocześnie mój ulubiony z tych trzech, to Park Szymańskiego. Uważam, że bardzo się wyróżnia spośród innych warszawskich parków. Jest bardzo charakterystyczny ze względu na czerwono-niebieskie elementy: barierki, mostki itp. Wszystko jest w nim uporządkowane, zaplanowane. Przez park przebiega także ścieżka do jazdy na rolkach, dla mnie super sprawa, której nie widziałam w żadnym innym miejscu. Przeszkadza mi w nim jedynie silne nasłonecznienie w tych najciekawszych miejscach, czyli nad kanałkiem i przy kolorowych mostkach. Kiedyś z pewnością udam się tam późniejszą porą na zdjęcia ;)

Ostatni, Park Sowińskiego, jest według mnie bardzo mało atrakcyjny, aby robić w nim zdjęcia. W zasadzie jedynym punktem charakterystycznym, z którego słynie park, jest zadaszony amfiteatr. Obok natomiast znajduje się ciekawy cmentarz prawosławny i cerkiew, co warto zobaczyć, będąc w pobliżu.

Zostając na Woli, chciałabym Wam polecić miejsca na bardziej industrialne zdjęcia. Warto zacząć przy ulicy Bema, gdzie pod numerem 65 znajduje się wyjątkowy kompleks budynków – dawna fabryka Lilpop, Rau i Loewenstein. Wygląda bardzo ciekawie zarówno od frontu (od al. Prymasa Tysiąclecia), jak i z tyłu – biegnie tam wybrukowana ulica Parafialna. Klimacik trochę praski i na pewno wart uwagi.

Bema przechodzi w Prądzyńskiego – ulica znana przede wszystkim z hal expo no i dwóch warszawskich gazowni! Te piękne „kolosea” niestety popadają w ruinę. Gdy zaczynałam robić zdjęcia około 2010/11 roku, wejście do gazowni nie stanowiło większego problemu. Ogrodzenie było podziurawione, a w środku można było spotkać co najwyżej innych fotografów. Później pojawiła się ochrona, ogrodzenie naprawiono i w 2013 był już nie lada problem z wejściem – zwłaszcza że terenu pilnowały dwa, mało przyjemne psy. Teraz z internetowych relacji wnioskuję, że wejście nie jest niemożliwe, ale sama nie zamierzam próbować. Niemniej gazownie nawet z zewnątrz są bardzo ciekawymi obiektami!

Prądzyńskiego następnie przechodzi w ul. Kolejową – znajdujemy się tutaj na tyłach Dworca Zachodniego. Fajne klimaty, stare magazyny, zapomniane wagony kolejowe… warto zrobić sobie taki spacer! Nieraz należy przedrzeć się przez krzaki, by znaleźć opuszczony wagon ze śpiącymi żulami w środku… ;) Na końcu, tuż przy pl. Zawiszy, znajduje się dawny dworzec Warszawa Główna, co prawda cały w graffiti, ale nadal wartościowy.

Dzień 10

I ostatni dzień, który zaplanowałam :) Zacząć możemy w okolicach Starówki, a najlepiej na dole, pod wiaduktem w al. Solidarności. Stamtąd bowiem prowadzi wąski chodniczek w dół, prowadzący na Mariensztat, którym zachwycam się od lat. Myślę, że to bardzo fajne, klimatyczne miejsce do zdjęć. Co prawda poparkowane wszędzie samochody utrudniają odpowiednie kadrowanie, ale wystarczy trochę pokombinować, by jakoś je ominąć. Uważam, że i tak to osiedle wygrywa ze Starówką, a na pewno jest dużo mniej popularne i oblegane. Na Mariensztacie i najbliższej okolicy zrobiłam m.in. te sesje: klik i klik :)

Z Mariensztatu możemy wrócić z powrotem w kierunku Starówki, by trasą W-Z przejechać na drugą stronę Wisły. Tam, tuż nad Wisłą, znajduje się Park Praski – jak dla mnie najciekawsze są tam miśki, które od lat „strzegą” wejścia do parku :) Sam park to taki zwyklak, zrobiłam tam jedną sesję: klik. Bynajmniej nie prowadzę tą trasą dla Parku Praskiego – oczywiście chodzi mi o Pragę, tym razem tę mroczną część, owianą legendami, z  przerażającymi bramami, przedwojennymi kamienicami i śladami po kulach z czasów powstania. Oczywiście trochę się śmieję, ale można znaleźć w tym wszystkim ziarnko prawdy. Praga jest rzeczywiście trochę inna od reszty Warszawy, ale to właśnie jej urok. Na pewno pociągnięcie tam drugiej linii metra sprzyja silniejszemu połączeniu Pragi z pozostałymi częściami miasta, ale czy to dobrze? Jak dla mnie fakt, że ta dzielnica zachowała przez tyle lat swoją „autonomię” jest niezwykły i wart pozostawienia. Krążące po Warszawie urban legends tylko dodają klimatu. Oczywiście policyjne statystyki też sporo mówią (funny fact: wpisując w googla „ranking niebezpiecznych dzielnic Warszawy” wyskakuje podobne wyszukiwanie „miejsca w warszawie gdzie dostaniesz po ryju”), ale jednak mieszkańcy samej Pragi czują się tam bardzo bezpiecznie (klik). To taka ciekawostka, zachęcająca jednak do spaceru po Starej Pradze :)

Najbardziej reprezentatywna dla Pragi jest ul. Ząbkowska i jej najbliższe okolice. Oprócz przedwojennych kamieniczek, ciekawych podwórek, ogromnych murali i niesamowitego klimatu, znajdziecie tam także dużo fajnych knajpek (choć ich zatrzęsienie jest na ul. 11 Listopada). Na samym jej początku, przy skrzyżowaniu z Targową, znajduje się piękna kamienica Szejna i Tychońskiego, bardzo charakterystyczna i rozpoznawalna.

Poza tym, w dalszym ciągu Ząbkowskiej znajdziecie bardzo znaną Warszawską Wytwórnię Wódek „Koneser”. Charakterem przypomina trochę budynki przy Bema, ale nie jest opuszczona – mają tam miejsce różne festiwale, koncerty, spotkania. Jeśli brama jest otwarta, raczej bez problemu można robić w środku zdjęcia.

Poza Ząbkowską, warte uwagi są także okoliczne ulice: Brzeska, Kawęczyńska, Białostocka. Na każdej poczujecie klimat Pragi. Oczywiście nie radzę obnosić się zbytnio ze sprzętem, bo może to się skończyć nie najlepiej, ale to raczej w przypadku każdej dzielnicy :p Ostatnim punktem, jaki chciałam zaznaczyć na mapie Pragi (i jednocześnie Warszawy) to kamienica przy ul. Kłopotowskiego 38, a dokładnie jej klatka schodowa – rozchwytywana przez fotografów, głównie ślubnych. Rzeczywiście jest unikatowa i warta odwiedzenia.


To by było na tyle, jeśli chodzi o mój przewodnik po mieście! Jestem bardzo ciekawa, co o nim sądzicie i w ogóle czy uznacie go za coś przydatnego ;) Może coś byście dopisali lub z czymś się nie zgadzacie? Oczywiście te miejsca wybrałam nie tylko przez pryzmat moich zainteresowań czy nawet ogólnych opinii zwiedzających i mieszkańców, ale też dlatego, że po prostu jestem tam w miarę często, bo np. mam blisko, mam dobry dojazd albo jakieś powody, by bywać w danym miejscu.

Reklamy

5 thoughts on “#1 Gdzie polecasz robić zdjęcia w Warszawie? Mój miniprzewodnik :)

  1. Zawsze, jak jestem w Warszawie, poruszam się tylko w okolicach centrum miasta, a tu proszę… tyle wspaniałych miejsc w naszej stolicy się znajduje :) Następnym razem, obowiązkowo muszę pokręcić się trochę dalej :) Świetny wpis!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s