Wyciągnęłam Princeskę w plener! Nie było łatwo, ale było warto 😅 Nie wiem, jak to się dzieje, że robimy razem tyle zdjęć, bo nasze pomysły i gusta zdjęciowe są kompletnie od siebie różne. Raz jedna się nagina, raz druga 🤪 i tak sobie trwamy w tym już prawie 6 lat!
Na tej sesji bardzo zależało mi na ujęciach na piasku w czarnych gaciach, topless i żeby to było w b&w, którego zazwyczaj nie robię 🤪 Plan wykonany, więc poszłyśmy dalej, choć nie bez trudności, bo był to peak mojego bólu kręgosłupa lędźwiowego, który mnie przygniótł na prawie 3 miesiące. Znalazłyśmy super pomost z mazurskim vibem i jakieś fajne krzaczki. Słoneczko dopisało i efekty piękne 🤩 Następna sesja pewnie znów w dziwnych ciuchach w studiu, więc stay tuned 😂




















